poniedziałek, 28 października 2013

Ślepiec

     Ilu amerykanów przeszło ceremonię gempuku? Zapewne niewielu, bo i niewielu młodych Japończyków ją przechodzi. Moja szkoła - Mitsubishi Gakko, należała do najbardziej tradycyjnych, a i tak ledwie dwóch moich kolegów przeszło prawdziwą, tradycyjną ceremonię. Czy to oznacza, że jestem Japończykiem? Och nie. Nie mam obywatelstwa, mierzę 185 cm i jestem biały z okrągłymi oczami. Nie mogę być więc Japończykiem, ile bym nie wiedział o kulturze, obyczajach i zasadach. Nawet przestrzegając bushido. Bo właśnie owe zwyczaje mówią, że nie jest to możliwe. A jednak niektórzy, godni sensei, przyjęli mnie jak swojego, ucząc drogi. Okazałem się nie dość bystry.

     Chicago rozczarowywało. Wykonałem jeden telefon, przedstawiając się elegancko. Nie użyłem jednak obu imion. Napisałem obu? Jestem Jacob Evans. Jestem też "Szukający Słońca o Północy". To oczywiście uproszczenie na potrzeby amerykanów. Miła pani sekretarka zapisała mnie pewnie gdzieś na karteluszku. Skąd więc upokarzający rząd pomyłek, który nastąpił w Normal?


     Nikt po mnie nie wyszedł. Taksówką pojechałem do hotelu. Po drodze mijając ciekawy widok. Jak można stracić powietrze w dwóch oponach na raz?

Zielone mitsubishi pędziło poprzez miasto prowadzone pewną, kobiecą ręką. Stojące gdzieś przy drodze rodzinne auto tej samej marki z kapciami na dwóch kołach wywołało wątpliwość. "Niektórzy mają pecha" odpowiedziała dziewczyna. Mknęli dalej, zanurzając się w coraz gorszej dzielnicy. Dopiero wspomnienie o motocyklu wywołało szczere emocje. Grała. Przed amerykano-japończykiem? Nie wiedziała jak się zachować? I kto wpadły na to, by wynajmować dla niego mieszkanie w takiej dzielnicy? Zapewne kolejna zamierzona obraza zza oceanu. Kolejna zemsta. Na szczęście zimna krew pomagała zachować godność nawet w takiej sytuacji.

     W pokoju nie było wygód. Ale też ich nie potrzebowałem. Jednak kawa z ekspresu była pewnym zbytkiem na który liczyłem. Bardzo się zawiodłem. Nawet prysznic był za gorący.
 - Mogę teraz albo sobie pójść i zostawić Cię tutaj, byś się wykąpał i odpoczął i przyjadę po Ciebie gdy będziesz gotów ... albo poczekać aż się umyjesz i w tym czasie zrobić Ci kawę. - czuł, że wolała zostać. Pozycja, uśmiech i ton były wręcz zaproszeniem do flirtu.

- Kawa brzmi świetnie - odpowiedział. Zostawiając walizkę w pokoju zakodował ją na wszelki wypadek. Jednak płynąca woda znowu przyniosła wspomnienia wodospadu. Ostatnich słów. Twarzy sensei. Obu. Pistolet wypluł srebrną żmiję, która ugodziła go w bark brutalnie przywracając do rzeczywistości. Podchodziła, by upewnić się czy zwinięty w brodziku żyje. Rzeczywistość jest przereklamowana. Płynąca, błyszcząca woda odbijała zbolałą twarz. Jednak w oczach gorzała wściekła świadomość. Mimo rany odsuwał ból. To proste, gdy posiada się odpowiednie Dary. Tym razem przejście do Penumbry było idealnie proste. Trwało ułamek sekundy. Nie zdołała zareagować, dobić.  Świat duchów wyglądał paskudnie. Taka dzielnica. Niedoszła zabójczyni przeszła w innym pomieszczeniu. Najpierw mierzyli się wzrokiem jako dwa futrzaste monstra. Była Władczynią Cieni. Boleśnie przekonał się, iż dysponowała darem Nieprzeniknionej Aury. Pierwsza wróciła do ludzkiej postaci. Nie atakowała. Dał jej myśleć, rozważyć. W końcu rzucił - Czyżbym utrudnił Twoje gempuku?
Długo nie odpowiadała.
- Zostawiłam Cię konającego w brodziku, przekonana, że nie żyjesz. Masz tydzień, by dowiedzieć się dlaczego i naprostować wszystko. Potem dokończę.  
Czemu? Czy to próba? Czy może pokazał się jako wystarczająco godny by żyć, bo nie dał się zabić od razu? Niewiele sensu był w stanie wyciągnąć zarówno z samego faktu ataku, jak i z darowania mu walki o życie. Tydzień ... Za tydzień tak on, jak i Murakumo no Tsurugi będą gotowi. Mogła sobie być Władczynią Cieni. On był Hakken Garou.  

     Umyty, pojechałem do pierwszego z brzegu salonu Mitsubishi. W końcu trzeba zdobyć jakiś środek lokomocji. Tam dowiedziałem się, że te dwa kapcie, to był wysłany po mnie kurier. Nie reagowałem na te rewelacje. Wyjechałem ślicznym, nowiutkim motocyklem Mitsubishi z limitowanej serii.


     Będąc w ten sposób choć trochę niezależnym, ruszyłem najpierw zobaczyć dawny dom mojej rodziny. I wtedy dowiedziałem się o Festiwalu ...


Brak komentarzy: